A A A

ŚRODKI OCHRONY OSOBISTEJ

Jedną z głównych metod profilaktycznych na wielu stanowiskach jest stosowanie odzieży ochronnej; przede wszystkim rękawic, bu­tów i fartuchów, a niekiedy także i masek. Służą one do zabezpie­czania robotników przed działaniem żle znoszonych czynników fi­zycznych i chemicznych związanych z pracą. Należy pamiętać, że o ile rękawice chronią głównie — choć nie tylko — przed szkodli-wościami chemicznymi, to specjalne obuwie w większym stopniu chroni przed urazami mechanicznymi, oparzeniami, promieniowa­niem, porażeniem prądem itp. Natomiast noszenie odzieży roboczej nie jest metodą profilaktyczną. Odzież ta powinna być higieniczna, ale jej zadaniem jest tylko niedopuszczenie do zniszczenia ubrania domowego. Skuteczność odzieży ochronnej wymaga spełnienia dwu postula­tów: wygody i rzeczywistego zabezpieczenia przed szkodliwościami. Pierwszy warunek nie jest problemem ściśle lekarskim, lecz der­matolog przemysłowy obowiązany jest o nim pamiętać i interwe­niować w przypadkach, gdy jego pacjenci nie używają butów ani fartuchów, ponieważ utrudniają im one pracę. Natomiast kontrola skuteczności jest zadaniem ściśle lekarskim, wymagającym w do­datku dobrego przygotowania. Chodzi o to, że wbrew pozorom nie­oczekiwanie dużo substancji przenika przez odzież ochronną. Poza tym szczególne znaczenie mają rękawice. Chronią one skórę przed bakteriami, mydłem, detergentami, niektórymi olejami i wieloma innymi szkodliwościami. Są produkowane zwykle z gumy lub mięk­kich tworzyw, takich jak PCW, poliuretan nitrylu, neopren lub silikon. Każde z nich jest rozpuszczalne w jakimś związku, wsku­tek czego różne substancje mogą się przez nie przedostawać. Wod­ny roztwór siarczanu niklowego i wazelina przenikają przez cienką gumę i dopiero gruba guma lub PCW stanowią dla nich zaporę. Rękawice z PCW nie chronią przed roztworem aminobenzenu, sku­teczne są natomiast rękawice sporządzone z polietylenu i PCW. Dla 2% wodnego roztworu formaliny i 0,5% dwuchromianu pota­sowego każda guma i wszystkie rodzaje PCW stanowią dostateczną zaporę. U wszystkich 5 chorych uczulonych na nikiel guma wycięta z rękawic nie zapobiegała powstaniu dodatnich prób kontaktowych, natomiast PCW takie odczyny zahamował. Na specjalne omówie­nie zasługuje następujący przypadek. Następujące własne obserwacje przemawiają za tezą, że odzież ochronna nie zawsze zapobiega wystąpieniu dermatoz zawodowych. W warszawskich zakładach przemysłowych odsetek robotników pracujących z żywicami epoksydowymi i trójetylenoczteroaminą, którzy posługiwali się rękawicami, wynosił wśród chorych z der-matitis 31,5, wśród zdrowych zatrudnionych na stanowiskach, gdzie wyprysk występował — 17,9, a wśród pracujących na stanowi­skach, na których nikt się nie uczulił — 30,0. Tak więc stosowanie rękawic nie zapobiegało w istotny sposób powstaniu nadwrażli­wości. W Polsce uchwała Rady Ministrów z dnia 7 I 1972 zobowiązała do ustalenia „wykazu jednostek naukowo-badawczych i badawczo-- rozwój owych prowadzących prace w zakresie unowocześnienia i poprawy jakości poszczególnych asortymentów odzieży ochron­nej i materiałów służących do ich wykonania". Czuwać nad wyko­naniem tego rozporządzenia mieli poszczególni ministrowie, dyrek­torzy zjednoczeń, związki zawodowe, Komitet Drobnej Wytwór­czości, Komitet Pracy i Płac, Centralny Urząd Jakości i Miar, a jako instytucja fachowa — Centralny Instytut Ochrony Pracy. W zakresie dermatologii zarządzenie powyższe pozostało jednak całkowicie nie wykonane, a żadne badania (przynajmniej znane specjalistom) dotyczące tego, jaka odzież ochronna powinna być stosowana na poszczególnych stanowiskach pracy w zależności od występujących tam szkodliwości, nie zostały przeprowadzone. Nie opracowano też zgodnych ze współczesnym stanem wiedzy dermatologicznej „Ramowych tabel norm... dla typowych stano­wisk pracy'" przewidzianych we wspomnianej uchwale. Co więcej, obecnie (rok 1983) niektóre krajowe zakłady (bez jakiegokolwiek uzgodnienia ze specjalistami z zakresu dermatologii przemysłowej) posługują się w produkcji rękawic gumowych, jako rozpuszczal­nikiem, czterochloroetylenem, o którym wiadomo, że jest jedną z substancji wywołujących zmiany skórne zbliżone do obserwowa­nych w przebiegu choroby chlorku winylu (patrz 1.5).