KREMY I MAŚCI OCHRONNE
Jedną z najpopularniejszych, choć niekoniecznie najskuteczniejszych metod profilaktycznych zalecanych w wyprysku zawodowym jest stosowanie kremów lub maści ochronnych. Były one szczególnie modne w drugiej połowie lat czterdziestych. Mówiono wówczas, że stanowią „niewidzialne rękawice". Wkrótce okazało się jednak, że warunkiem ich korzystnego działania jest spełnienie różnych postulatów; po pierwsze m.in. nie jest możliwe opracowanie preparatu uniwersalnego, chroniącego skórę przed wszelkimi szkodliwościami, a więc każde stanowisko pracy wymaga określonego kremu. Po drugie należy dobierać takie podłoża, które same są dobrze znoszone (wiele z nich ma własności lekko drażniące), nie przeszkadzają w wykonywaniu czynności zawodowych, dość długo utrzymują się na powierzchni skóry (za minimum proponowano przyjąć połowę trwania jednej zmiany, a więc dla większości pracowników ok. 4 h) oraz łatwo zmywają się.
Pod względem ochrony przed poszczególnymi czynnikami szkodliwymi wszystkie kremy dzieli się na dwie duże grupy: emulsje typu „olej w wodzie" (O/W) i emulsje typu „woda w oleju" (W/O). Pierwsze chronią przed związkami nierozpuszczalnymi w wodzie, takimi jak rozpuszczalniki organiczne (benzol, toluol, czterochlorek węgla, dwu- i trójchloroetylen, aceton i metyloketon), terpentyna, nafta, „boroleje", chłodziwo i większość pozostałych olejów przemysłowych, lakiery, znaczna część żywic sztucznych (furano-we, poliuretanowe, formaldehydowe, epoksydowe i poliestrowe) oraz przed różnymi farbami. Natomiast emulsje typu W/O nie dopuszczają do skóry substancji rozpuszczalnych w wodzie, a więc większość soli, kwasów i zasad, środków piorących, czyszczących i dezynfekujących oraz pyłu drzewnego i węglowego.
Przedstawicielem kremów o składzie „olej w wodzie" jest np. Sansibal i Stokoderm, a o składzie „woda w oleju" — Taktosan i Fissan. Do krajowych wyrobów należą Siloderm (O/W) i Bento-derm (W/O), z których pierwszy utrzymuje się na powierzchni skóry ok. 4 h, a drugi — 7. Produkowane są też kremy o mniejszym zastosowaniu, np. chroniące tylko przed jednym alergenem. Przykładem ich jest preparat Ibosin, zawierający wymienniki jonowe. Zaleca się go stosować przed każdym kontaktem z przedmiotami, w skład których wchodzi chrom.
W latach czterdziestych i pięćdziesiątych publikowano wiele wypowiedzi wysoko oceniających poszczególne kremy, a pojedyncze doniesienia tego typu pojawiały się również znacznie później. Dotyczyły one ochrony skóry murarzy i betoniarzy oraz osób pracujących z tworzywami epoksydowymi, olejami napędowymi do silników wysokoprężnych i chłodziwami. Jednak z biegiem lat coraz więcej ogłaszano ocen odmiennych. Okazało się, że kremy nie zapobiegały powstawaniu epidemii zapaleń skóry wywołanych przez toluen, żywice epoksydowe czy farby zawierające chrom. W tym ostatnim przypadku aż 70% zatrudnionych stosowało omawianą metodę profilaktyczną, co jednak w istotny sposób nie chroniło ich rąk. W dodatku w zakładach Rolls Royce'a spostrzeżono nawet, że liczba chorych na wyprysk zmniejszyła się od chwili wycofania z użycia kremów. Powyższe paradoksalne zjawisko tłumaczono faktem, że pracownicy zaczęli wówczas poświęcać więcej uwagi innym metodom profilaktycznym, a zwłaszcza unikaniu kontaktu ze szkodliwościami zawodowymi. Zgodne z tym są też własne obserwacje. Porównując używanie kremów ochronnych przez a) uczulonych i zdrowych wykonujących te same czynności oraz b) chorych i pracowników zatrudnionych na stanowiskach, na których wyprysk nigdy nie występował, nie zaobserwowaliśmy, aby „niewidzialne rękawice" w jakikolwiek uchwytny sposób zapobiegały nadwrażliwości wywołanej przez żywice epoksydowe lub przez ich utwardzacze. Należy jednak podkreślić, że wszystkie wymienione powyżej obserwacje dotyczyły substancji silnie drażniących lub uczulających. Natomiast brak jest analogicznych doniesień poświęconych wypryskowi u robotników stykających się ze związkami słabiej uczulającymi skórę, gdyż przy małej zapadalności trzeba latami zbierać materiał wystarczający do wyciągania wiążących wniosków, czego nikt dotąd nie uczynił.
Również żadne z przeprowadzonych badań doświadczalnych nie wskazało, aby kremy ochronne w uchwytny sposób chroniły skórę. Nawet warstwa o grubości 120 um nie zapobiega przenikaniu olejów przemysłowych, a w warunkach pracy jest już trudno zapewnić utrzymywanie się przez dłuższy czas podkładu czterokrotnie cieńszego. Doświadczenia powyższe polegały na obserwacji w promieniach nadfioletowych zajęcia ujść mieszków włosowych po zastosowaniu 26 różnych maści ochronnych. Podobnie mało zachęcające wyniki otrzymano badając metodą izotopową absorpcję znakowanego chromu przez skórę świnki morskiej w miejscach kontrolnych osłoniętych 6 znanymi preparatami przeciwchromowymi. Działanie ochronne było niewielkie i zachodziło tylko przy określonej grubości warstwy (było minimalne, jeśli nie osiągała ona grubości 1 mm), a nieraz obserwowano paradoksalne zjawisko, że naniesienie większej ilości kremu zmniejszało hamowanie absorpcji. W badaniach u ludzi stosowanie podkładów silikonowych nie
wpłynęło w istotny sposób na nasilenie prób z różnymi detergen
tami.
Wydaje się jednak, że kremy zapobiegają częściowo zabrudzeniu
skóry i w ten sposób zmniejszają jej uszkodzenie podczas mycia
rąk, czyniąc zbytecznym posługiwanie się rozpuszczalnikami orga
nicznymi i innymi substancjami drażniącymi. Za takim ujęciem
wypowiada się wielu dermatologów i do identycznego wniosku
doszli autorzy wspomnianych wyżej prac o przenikaniu olejów
przemysłowych przez 26 różnych kremów. Niemniej jednak w po
dwójnej ślepej metodzie z fluorescencją w promieniach nadfiole
towych nie udało się wykazać, iż równoległe odcinki skóry chro
nionej i kontrolnej po energicznym myciu zachowały różną ilość
zanieczyszczeń.
Trzeba stwierdzić, że dawne nadzieje wiązane z „niewidocznymi rękawicami" ziściły się tylko w niedużym stopniu. Niemniej jednak nie ma dostatecznych podstaw do tego, żeby zupełnie negować wartość kremów i można je stosować pamiętając, że nie powinny być nigdy ani jedyną, ani nawet główną metodą profilaktyczną. Pomimo wszystkich krytycznych wypowiedzi, niektórzy dermatolo
dzy z NRD domagają się — dotyczy to danych z roku 1980 —
przymusowego stosowania tych preparatów na określonych stano
wiskach pracy.
W przeciwieństwie do omawianych podłoży; których zadaniem jest niedopuszczenie do powierzchni skóry szkodliwości przemysłowych, ostatnio dzięki badaniom grupy dermatologów z Filadelfii (USA) pojawiły się skuteczne kremy chroniące przed słońcem. Zawierają one 5% kwasu aminoazobenzoesowego. Związek ten przenika do warstwy rogowej, dzięki czemu jego działanie trwa co najmniej dobę i jest niezależne od pocenia się. Chroni on ludzi także przed fototoksycznym działaniem surowych dziegci węglowych i jest zalecany pracownikom służby zdrowia obsługującym lampy bakteriobójcze.