BADANIA WSTĘPNE I OKRESOWE
Cechą charakterystyczną istniejącej w Polsce sytuacji jest to, że na etatach przemysłowych jest zatrudnionych wielu dobrych specjalistów z zakresu chorób skóry i że od strony organizacyjnej
*) A. Czernielewski: „Zarys chorób zawodowych skóry", Warszawa 1980.
działają oni bardzo sprawnie, gorzej natomiast wyglądają inne aspekty ich pracy. Zazwyczaj nie znają oni specyfiki swych nowych obowiązków i najczęściej są pozbawieni wystarczających wskazówek i konsultacji, wskutek czego latami mogą popełniać te same błędy. Nikt też nigdy nie określił, na czym w poszczególnych zakładach mają polegać przeprowadzane przez nich masowe badania wstępne i okresowe, które nieraz ze względu na brak wytycznych stają się zupełną fikcją. To samo w większym jeszcze stopniu dotyczy lekarzy przemysłowych ogólnych.
W wyniku powyższej sytuacji duże osiągnięcie krajowej medycyny pracy, którym jest konsekwentne przeprowadzanie badań wstępnych i okresowych pozostaje w znacznym stopniu nie wykorzystane, a jak to podkreśliła rezolucja VIII Konferencji Sekcji Alergologicznej PTD (Rzeszów, 26 IX 1980 r.): „Wykrywalność chorób zawodowych w Polsce jest niedostateczna, a ich wykrywalność w badaniach profilaktycznych znikoma lub prawie żadna... Chorzy na dermatozy pacjenci wędrują do różnych zakładów służby zdrowia nie uzyskując wartościowej porady, pracując — jako chorzy — latami w kontakcie z czynnikami szkodliwymi".
Obecny nieprawidłowy stan rzeczy pociąga za sobą trzy budzące największy niepokój następstwa. Pierwszym jest stosunkowo rzadkie rozpoznawanie chorób zawodowych skóry. Podsumowania piśmiennictwa światowego dowodzą, że w większości krajów pacjenci z dermatozami zawodowymi stanowią 50% ogółu przypadków chorób zawodowych. Tak np. w Słowacji odsetek ten — włączając zakażenia — wyniósł w roku 1975 — 58,4, w roku 1976 — 55,8, a w roku 1977 — 54,5, w roku 1978 — 54,1, w roku 1979 — 48,2, a w roku 1980 — 40,1. Natomiast w NRD — gdzie jest szczególnie mały — osiągnął w roku 1980 — (bez uwzględnienia chorób nowotworowych i zakaźnych skóry) — 18,0 (1761 przypadków dermatoz z wyjątkiem powyżej wspomnianych na 9 773 ogółu osób ze schorzeniami zawodowymi). Tymczasem w Polsce omawiany odsetek od wielu lat wynosi zaledwie 11. Naturalnie jest on różny w poszczególnych częściach kraju i w niektórych — głównie dzięki pracy kilku zainteresowanych tą problematyką kierowników klinik — wyraźnie większy niż w pozostałych. Na XXI Zjeździe PTD (1979 r.) w zestawieniu opracowanym przez Rzeszowski Zespół Nauczania Klinicznego Krakowskiej Akademii Medycznej przedstawiono mapę wykazującą województwa, w których ostatnio nie rozpoznano ani jednego przypadku chorób zawodowych skóry. W związku z powyższą sytuacją członkowie Zarządu Sekcji Alergologicznej PTD i Polskiej Podgrupy Badającej Wyprysk Kontaktowy stwierdzili, że „zagadnieniem budzącym niepokój" jest „znacznie rzadsze rozpoznawanie dermatoz zawodowych w Polsce niż w wielu innych krajach, co nie jest wynikiem lepszych warunków i higieny pracy, lecz gorszej diagnostyki".
Z przytoczonych liczb wynika (jeżeli przeprowadzenie analogii pomiędzy Polską a innymi krajami jest uzasadnione), że u nas ponad 75% przypadków dermatoz zawodowych zostało pozbawionych właściwej pomocy lekarskiej, której wstępnym warunkiem jest trafne rozpoznanie i przysługujących im świadczeń społecznych.
We wspomnianym powyżej oświadczeniu Sekcji Alergologicznej PTD wskazano również drugie zagadnienie budzące niepokój. Jest nim „fakt, że najczęściej rozpoznawanie alergii kontaktowej ogranicza się do zmian wywołanych przez kilka związków, podczas gdy uczulenie na kilkaset innych substancji pozostaje zazwyczaj przeoczone". Tak np. tylko w perfumach występuje ponad 100 alergenów, drugie tyle zawierają wyroby gumowe, a wśród barwników jest ich jeszcze więcej. W naszej pracowni wykryliśmy już nadwrażliwość na ponad 700 związków, a niektóre firmy zachodnie produkują zestawy zawierające 120 alergenów. W świetle tych danych ograniczanie się w rozpoznawaniu do zmian wywoływanych przez kilka, a nawet kilkanaście związków jest zupełnie niewystarczające i trzeba zastanowić się, kto ma opiekować się tysiącami chorych uczulonych na rzadziej spotykane alergeny.
U większości pacjentów, u których zostaje rozpoznany zawodowy charakter zmian, następuje to zbyt późno. Wiadomo, że im dłużej od chwili wystąpienia wyprysku trwa dalszy kontakt pacjenta z alergenem, tym gorsze jest rokowanie. Dane z piśmiennictwa wskazują, że w niektórych zawodach szansa wyzdrowienia zmniejsza się, jeżeli ten okres wynosi już 3 miesiące. Tymczasem badania przeprowadzone w Warszawie wykazały, że 84,7% pacjentów nie ma rozpoznanej choroby zawodowej skóry w ciągu 3 miesięcy trwania zmian, u 52,4% —stwierdza się ją w ciągu pierwszego roku, u 21,8% — w ciągu pięciu lat, a u 10,9% — w ciągu 10 lat od chwili wystąpienia wyprysku. Pociąga to za sobą wiele następstw: szanse wyleczenia maleją, zmiany przebiegają coraz ciężej, absencja chorobowa zwiększa się, a dyscyplina pracy zmniejsza się, gdyż część pacjentów boi się wykonywania wielu czynności zawodowych i dlatego unika zarówno tych, które im rzeczywiście szkodzą, jak i innych, zupełnie dla nich bezpiecznych. Poza tym nie stosując profilaktyki dermatolodzy przemysłowi zastępują ją bardziej intensywnym, choć nieraz mało skutecznym leczeniem. Nie ulega wątpliwości, że gdyby substancje wywołujące wyprysk były wcześniej wykrywane, to chorzy zużywaliby wielokrotnie mniej leków, a „obłożenie" szpitali dermatologicznych byłoby mniejsze.
Porównanie czasu upływającego od wystąpienia wyprysku do chwili rozpoznania jego zawodowego charakteru w Warszawie (1983 r.) i w Lund (1975 r.) wykazuje, że w Polsce pod tym względem istnieją znaczne opóźnienia. W południowej Szwecji w ciągu pierwszych 3 miesięcy trwania zmian odsetek osób z nie wykryty-
Tabela 3.1
Opóźnienia w wykryciu wypryska zawodowego
Grupy badane
Ogół badanych Chorzy reagujący dodatnio na chrom Chorzy pracujący z żywicami epoksydowymi Pracownicy służby zdrowia Pozostali chorzy z wypryskiem zawodowym
Liczba 300 116 47 30 107
chorych
Czas upływa- przed 3 15,7 6,0 25,5 36,7 15,9
jący od wystą- miesiącami
pienia wy- przed jed-
prysku do nym rokiem 39,7 25,0 44,6 63,4 46,5
wykrycia przed 5 laty 70,0 58,6 70,1 90,0 76,6
alergenu za- przed 10 87,0 81,9 . 87,1 96,7 89,6
wodowego laty
mi alergenami zawodowymi jest mniejszy (51) niż u nas po upływie 1 roku (54), a stwierdzenie zawodowego charakteru zmian u 75% chorych zajęło w Lund 12 miesięcy, podczas gdy w Warszawie ok. 5 lat. Własne obserwacje w tym zakresie podsumowuje tabela 3.1. W południowo-wschodniej Polsce analiza (przeprowadzona przez Rzeszowski Zespół Nauczania Klinicznego) 100 przypadków dermatoz zawodowych wykazała, że od początku choroby do postawienia rozpoznania mija przeciętnie 4,5 roku, a „nierzadko lekarz przemysłowy kieruje pacjenta do poradni dermatologicznej, w której chory się leczy, a po ustąpieniu objawów powraca do pracy, by zetknąć się ponownie z czynnikiem uczulającym i znowu zachorować".
Wszystkie te problemy powinny zostać rozwiązane podczas badań wstępnych i okresowych. Wydaje się jednak, że zwłaszcza te drugie mają szczególnie duże znaczenie, gdyż mogą zapobiec sytuacji, w której chory nadal będzie pracował ze szkodhwościarni wywołującymi wyprysk bez stosowania metod profilaktycznych, nie otrzymując przysługujących mu (zwykle skromnych) świadczeń. Trzeba pamiętać, że na stanowiskach dobrze płatnych pracownicy niekiedy świadomie ukrywają zmiany skórne bojąc się przeniesienia do pracy gorzej wynagradzanej. Kiedy indziej nawet ludzie wykształceni przez długi czas lekceważą swe dolegliwości.
Tak np. obserwowaliśmy kobietę stomatologa, która miała wyprysk od 3 roku pracy zawodowej. Jednak przez następnych 6 lat sama leczyła się maściami steroidowymi, a do specjalisty zwróciła się dopiero wówczas, gdy zmiany zaczęły się uogólniać.
Niekiedy dochodzi do sytuacji dramatycznych, co może nastąpić nawet u chorych leczonych w najlepszych ośrodkach. We własnym materiale uderzały dwa przypadki.
Jeden z nich dotyczył betoniarza, u którego wyprysk wystąpił po 10 latach pracy. Przez następne 24 lat pacjent nadal wykonywał swój zawód lecząc się u kilku dobrych dermatologów, którzy bez przeprowadzania testów wielokrotnie kierowali go na naświetlanie zmian skórnych. W rezultacie otrzymał dawkę promieni jonizujących (granicznych) równomiernie rozłożoną bliską dawki dopuszczalnej. Próby skórne wykonane dopiero po 24 latach trwania wyprysku wykazały, że pacjent reaguje dodatnio na chrom i nikiel, a więc musi unikać cementu, z którym cały ten czas pracował.
Druga chora pracowała jako starszy ślusarz kontaktując się z żywicami epoksydowymi i ich utwardzaczami. Po 8 latach zatrudnienia wystąpił u niej wyprysk, ale przez następnych 13 lat, pomimo leczenia u 2 różnych dermatologów, nadal wykonywała dotychczasowe czynności i nie była testowana. Próby wykonane w czternastym roku trwania zmian dały wynik dodatni w stosunku do 23 różnych substancji, w tym „Epidianu 5", TĘCZA i innych alergenów zawodowych. Pomimo przejścia na rentę wskutek wyjątkowo wielowartościowego uczulenia i nasilonego status eczematicus, stale miała czynny wyprysk, wymagała przewlekłego leczenia steroidami, a w okresie 22 miesięcy siedmiokrotnie była hospitalizowana, za każdym razem w następstwie gwałtownego zaostrzenia się zmian skórnych.
O ile cel kontroli okresowych — wykrywanie dermatoz związanych z pracą — jest łatwy do sprecyzowania, o tyle znacznie trudniej sformułować zadania badań wstępnych. Chodzi o to, że nie rozporządzamy żadnymi wiarygodnymi kryteriami, które mogłyby ułatwić przewidywania, czy dana osoba w przyszłości zapadnie na wyprysk. Wprawdzie wypowiadano kilkakrotnie przypuszczenie, że skóra blondynów o jasnych oczach jest bardziej wrażliwa na czynniki drażniące, jednak nie jest to wystarczającą podstawą do niezatrudniania kandydatów o zbliżonym do tego modelu wyglądzie, nawet na bardzo zagrożone wypryskiem stanowiska.
Podobnie do pracy związanej z kontaktem ze smarami i chłodziwami należałoby ostrożnie przyjmować ludzi młodych z nasilonym łojotokiem, ze względu na zagrożenie trądzikiem zawodowym. Jednak i w tym przypadku trudno sformułować instrukcję o odrzucaniu przy przyjmowaniu do pracy chłopców wcześnie łysiejących.
Wydaje się, że w obu powyższych sytuacjach należy bardziej posługiwać się perswazją niż zakazem. Dlatego określenie zasad,
którymi powinien posługiwać się dermatolog podczas badań wstępnych jest niezmiernie trudne. Na pewno musi on zwracać uwagę na to, czy zatrudniony pracownik nie ma obecnie lub czy kiedyś nie przechodził wyprysku. W Anglii wszystkim nowo przyjmowanym zadaje się takie pytanie i tym, którym udowodni się, że podawali dane nieprawdziwe, nie wypłaca się w przyszłości odszkodowania w przypadku wystąpienia zmian kontaktowych. Oprócz dermatitis przeciwwskazaniem do zatrudnienia może być czasem nasilony trądzik, a na pojedynczych stanowiskach także zmiany przednowo-tworowe, co jednak należy do sytuacji wyjątkowo rzadkich.
Niewątpliwym zadaniem badań wstępnych jest wykrycie istniejących zmian skórnych; określenie innych celów jest znacznie trudniejsze. Wyjątek stanowi jedynie poszukiwanie atopii w wywiadzie rodzinnym lub osobniczym zatrudnionych i to nie tylko świerzbiączki lub pokrzywki, ale także dychawicy oskrzelowej, wstrząsów i nieżytów niezakażnych górnych dróg oddechowych. Jest to uzasadnione z dwóch względów. Po pierwsze wiadomo, że u bliskich krewnych chorych na wyprysk kontaktowy inne choroby alergiczne występują znacznie częściej niż w przeciętnej populacji. Drugi powód jest następujący. Osobnicy atopowi (a być może także i ich rodziny, ale to nie jest pewne) często, choć nie zawsze, mają obniżony próg odporności skóry na bodźce chemiczne i fizyczne. Zwłaszcza dotyczy to osób z aktualnie istniejącą lub przebytą świerzbiączką, nawet wówczas, gdy trwała ona krótko i wygasła we wczesnym dzieciństwie. Ludzie tacy są predysponowani do wyprysku z podrażnienia i to ich dyskwalifikuje z punktu widzenia zatrudnienia na wielu stanowiskach, zwłaszcza wymagających częstego moczenia rąk lub stykania się z chemikaliami. Dla przykładu „atopowi" studenci medycyny powinni być uprzedzani, że muszą wybierać specjalności niezabiegowe, a studentom stomatologii z tego samego względu należy ułatwić przenoszenie się na kierunek ogólny.
Alergeny kontaktowe Liczba badanych Odsetek chorych z wywiadem atopowym
Związki chromu 125 49,6
Żywice epoksydowe i ich utwardzacze 99 43,3
Substancje zapachowe 50 45,8
Składowe gumy 211 48,8
Przeciętna populacja 1476 18,5
Tabela 3.2
Atopia w wyprysku kontaktowym
Atopia w wywiadzie rodzinnym lub osobniczym jest więc poważnym przeciwwskazaniem do podjęcia pracy na wielu stanowiskach. Jej częstość w przeciętnej populacji wynosi według jednych autorów poniżej 20%, a według innych przekracza 25%. Natomiast w naszym materiale odsetek ten u chorych nadwrażliwych na żywice epoksydowe i ich utwardzacze, na składowe gumy, na związki chromu i na substancje zapachowe był znacznie wyższy, co ilustruje tabela 3.2. Nie mogliśmy natomiast — mimo że tego oczekiwaliśmy — wykazać, że u pacjentów z atopią osobniczą lub rodzinną w wywiadzie uczulenie kontaktowe jest bardziej wielowartościowe niż u pozostałych osób z wypryskiem. Tak więc problem atopii powinien być jednym z głównych celów badań przy zatrudnianiu nowych pracowników. Niemniej jednak podczas zbierania w tym kierunku w Warszawie wywiadów u 136 chorych na wyprysk pracujących z żywicami epoksydowymi, aż u 6 stwierdziliśmy przebycie w dzieciństwie skazy wysiękowej. Pomimo tego najpierw powierzono im pracę ze znanymi szkodliwościami, a później nie zwracano na ten fakt uwagi w czasie kolejnych, systematycznie przeprowadzanych badań okresowych. Należy obawiać się, że istnieją miejscowości w Polsce, w których sytuacja jest podobna.
Przeprowadzone badania wykazały, że — jak to po raz pierwszy ujął Bjórnberg — zarówno ludzie zdrowi, jak i chorzy na wyprysk niejednakowo reagują na poszczególne podrażniacze. W związku z tym chory „A" może być najbardziej wrażliwy na jeden związek drażniący, a chory „B" na drugi, zupełnie odmienny. W następstwie tego nie można przewidzieć znoszenia określonej substancji nawet wówczas, gdy znamy odczyny osoby testowanej na wiele innych podrażniaczy. Doświadczenia te powtarzaliśmy w warunkach krajowych otrzymując identyczne wyniki. Tak więc stwierdzenie w chwili zatrudnienia, jak dany kandydat znosi różne substancje drażniące, nie umożliwia przewidzenia jego podatności na wyprysk. Ostatnio jednak (1983 r.) niektórzy dermatolodzy wyrazili przypuszczenie, że testowanie podrażnieniami w określonych warunkach może dostarczyć takich informacji. W doświadczeniach powyższych usuwano naskórek przez zdzierki lub wykonywano ska-ryfikację i dopiero wówczas nanoszono roztwory kilku substancji. Na podstawie obserwowanych odczynów podzielono 96 ochotników na nadmiernie (13%), prawidłowo (61%) oraz niedostatecznie (25%) reagujących. Być może w przyszłości, dzięki analogicznym obserwacjom, uda się opracować metodę przydatną w badaniach wstępnych dla kandydatów do pracy szczególnie zagrażającej im zachorowaniem na wyprysk z podrażnienia.